Zapiski Nastoletniej Czarownicy
Biorę udział w konkursie na BLOGA ROKU 2007: http://www.blogroku.pl/zapiski-czarownicy,gvcvb,blog.html
Było czytelników

Księga Cieni
Przeczytaj * Zapisz



Dodaj do ulubionych

Rozdziały
Rozdziały
4. (...) Nauczyłyśmy się czytać w myślach (...)
1. Jesteś czarownicą!
3. Daniel jest cudowny!!!
6. Chłopcy, bale i...
2. Mam na imię Sabio
5. Niedługo znów się spotkamy

Mój Profil

narkorielhusk-til-doden

Podlinkuj

brak kategorii (6)
wszystkie (6)

minto-chanprincess-katia

Nagrody:



Historia
2007
wrzesień (2)
grudzień (2)

2008
luty (1)
marzec (1)





Lay by me


Chłopcy, bale i...

niedziela, 23.marca.2008, 22:57
Z okazji świąt dodaję nowy odcinek. Znalazłam na niego trochę czasu i natchnienia. Mam nadzieję, że się spodoba. Ostrzegam, że tym razem będzie trochę o chłopakach ^^" "Smacznego!":


Poniedziałek, 30 września, 12:46

Nie poszłam dziś do szkoły. Źle się czułam. Oczywiście Sabio i moje babki się tym nie przejęły i męczyły mnie trenowaniem mych zdolności magicznych... Taaa... No cóż już się trochę przyzwyczaiłam, aczkolwiek to jest naprawdę męczące. W dodatku twierdzą, że jestem najbardziej OPORNA w nauce magii, i że nade mną muszą więcej pracować! Też coś!

Poniedziałek, 30 września, 13:07

Właśnie się dowiedziałam, że każda czarownica ma swój własny osobisty dar, którego nie ma żadna inna. Ja i moje kuzynki mamy go poznać w trakcie pobierania nauk od ciotek i Sabio. Ciekawe co to będzie? A teraz popuszczę wodze fantazji... Może zostanę super bohaterką, która będzie ratowała świat przed zagładą?
- Tak, tak, Emily za dużo filmów się naoglądałaś. Życie to nie bajka - przemówiło do mnie moje lustrzane odbicie, co mnie już nie dziwi, bo zdążyłam przywyknąć.
- Może i nie bajka, ale skoro tylko w bajkach żyją czarownice, to kto wie? - Odpowiedziałam mojemu drugiemu ja, położyłam się się na łóżko i zakryłam twarz poduszką.
Już miałam zasnąć, aż nagle zadzwoniła moja komórka.
"Kurczę mogłam ją wyłączyć, dlaczego o tym nie pomyślałam?" - Skarciłam się w duchu i odebrałam.
- Halo? - Spytałam nieco zaspanym głosem.
- Emily? Czy cię obudziłem? - Po drugiej stronie słuchawki usłyszałam jakiś znajomy głos, jednak byłam zbyt nieprzytomna, by logicznie myśleć.
- Nie, nie. A kto mówi?
- Ach, przepraszam, zapomniałem się przedstawić. Tu Daniel. - Od razu usiadłam na łóżku na dźwięk tego imienia. - Olivia dała mi twój numer i dzwonię do ciebie w sprawie dzisiejszego wypadu do kina. Pamiętasz prawda? Ja, ty, Olivia i Matthew.
- Tak, pewnie że pamiętam - nie była to prawda, ale on nie musiał o tym wiedzieć.
- To o 16 wpadniemy po ciebie. Mam nadzieję, że idziesz z nami?
- Jasne, czemu miałabym nie iść?
- No wiesz nie było cię dziś w szkole, myślałem, że coś się stało. - Wow, Daniel się o mnie martwi. Punkt dla mnie!
Oczywiście Sabio tylko wzniósł oczy do nieba i mamrotał coś po hiszpańsku, po czym usiadł mi na kolanach i zwinął się w kłębuszek. Czyżby podsłuchiwał?
- Emily, jesteś tam?
- Tak, tak. Zamyśliłam się. Pytałeś czy ze mną wszystko w porządku, więc możesz być spokojny, bo u mnie wszystko gra.
- To fajnie. Do zobaczenia. Cześć.
- Cześć-rozłączyłam się. To może być bardzo dobry dzień.
- Sabio-zwróciłam się do kota. - Obudź mnie o 15.
Tylko mruknął coś pod nosem i uznałam to za coś w rodzaju "okay obudzę cię moja pani, śpij dobrze i kolorowych snów". Dobrze mieć wyobraźnię. Uśmiechnęłam się więc do siebie i zapadłam w sen.

Poniedziałek, 30 września, 15:47

- SABIO!!! ZAMORDUJĘ CIĘ!!! - Krzyknęłam na cały dom.
Cholerny kot miał mnie obudzić o 15, a zrobił to ze dwie minuty temu. Ale jestem wściekła!
- I jak ja się teraz wyrobię mądralo?! Muszę się przebrać, zrobić makijaż zjeść obiad i...
- Uspokój się. Przecież jedzenie możesz ściągnąć tu, ubrać się możesz skinieniem palca i to samo z makijażem - niby miał rację, ale i tak byłam na niego zła. - No raz, dwa.
Zrobiłam to co mi polecił. Poszło całkiem gładko. Szybko zjadłam obiad, a później stanęłam przed lustrem. Wskazałam na siebie palcem i po piżamie nie było śladu. Zamiast niej pojawiły się dżinsy i koszulka w kratkę oraz bluza i buty, a także okulary przeciwsłoneczne. To mi się podoba. Czemu od zawsze nie posługiwałam się magicznymi zdolnościami?

Poniedziałek, 30 września, 16:53

- No to na co kupujemy bilety? - Spytałam moich towarzyszy.
- Na horror - uświadomiła mnie Olivia.
"Świetnie - pomyślałam. - Szkoda tylko, że ja ich nie znoszę, bo przyprawiają mnie o gęsią skórkę."
- Nie martw się, jeśli nie lubisz horrorów, zawsze masz się do kogo przytulić - puścił do mnie oko Daniel, a ja natychmiast się zarumieniłam.
- Ale... Skąd wiesz, że ich nie lubię? - Trochę to dziwne i...
- Zauważyłem twoją minę, kiedy Olivia powiedziała, że nie lubisz horrorów.

Poniedziałek, 30 września, 17:24

Tak więc siedzę w sali kinowej obok Daniela i serce bije mi jak oszalałe. Oczywiście cały czas jestem w niego wtulona, bo oglądanie horrorów to nie jest moja mocna strona. Ale gdyby spojrzeć na to z innej strony... Mogę się wtulić w chłopaka, który mi się podoba. Tak - horrory to ja mogę z nim oglądać.
Och proszę, proszę, niech ten film trwa jak najdłużej!

Poniedziałek, 30 września, 17:30

W końcu postanowiłam jednak spojrzeć na ten film. I po co ona idzie do lasu?! On za nią przecież pobiegnie i...
- Aaa! - Krzyknęłam wystraszona i kurczowo złapałam się ramienia Daniela. Nagle wszystko zgasło i w sali zrobiło się ciemno. Czyżby prąd wysiadł? Przecież ja tak nie cierpię...
- Spokojnie, wszystko będzie dobrze. To tylko brak prądu, nie koniec świata. No i nikt cię nie zje, a gdyby próbował to im nie pozwolę - wydawało mi się, że się do mnie uśmiechnął. Oczywiście to zapewne moja bujna wyobraźnia, bo przecież ciemno było. A może szósty zmysł? Kto wie? I skąd wiedział, że nie lubię ciemności?

Poniedziałek, 30 września, 21:09

Olivia i Matthew musieli się zmyć do domu zaraz po kinie (awaria została usunięta po dziesięciu minutach), więc zostałam sama z Danielem. Poszliśmy na lody, by trochę porozmawiać, a później odprowadził mnie do domu. Było tak jakby... magicznie? Panował taki nastrój...
- Hm... Dzięki, że... No wiesz, tam w kinie i w ogóle... - nie wiadomo skąd, ale zaczęłam się jąkać.
- Nie ma sprawy. W takiej sytuacji jestem, jakby to ująć? Do twojej dyspozycji - zaśmiał się, hmmm... życzliwie? Tak, to dobre określenie.
Pożegnaliśmy się i tyle go widziałam. Ah ci chłopcy...

Poniedziałek, 30 września, 21:15

- Emily! Emily! - Wpadła na mnie Ellie.
- Co? - Spytałam moją szaloną kuzynkę, czując, że nabiła mi kolejnego guza tym wpadaniem na mnie.
- Sobota, bal, dla nas! - wyleciały z niej kawałki urwane ze zdania.
- Powoli i po kolei - poleciłam jej.
W końcu ochłonęła i okazało się, że w sobotę będzie bal maskowy dla wszystkich nastoletnich czarowników. Hm... Jeśli wszystkich to... To będzie tam chłopak, od którego dostałam Sabio. O rety, ale się porobiło...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Niedługo znów się spotkamy

wtorek, 19.lutego.2008, 00:39
Przepraszam, że tak długo to trwało, ale mam naprawdę dużo na głowie. Postaram się poprawić:

Sobota, 28 września, 12:02

Nie zdążyłam jej niestety przeczytać, bo dziewczyny kazały mi już schodzić. Ubrałam więc buty, wzięłam bluzę i zeszłam na dół.
Ustaliłyśmy, że pierwszym naszym celem podróży będzie "napad" na centra handlowe. Dobrze, że babcie były hojne i dały nam trochę pieniędzy. Co z tego, że nic nie kupiłyśmy? Poszłyśmy za to do jakiegoś fast fooda, a resztę kasy postanowiłyśmy włożyć do wspólnej skarbonki, którą kupiłyśmy. No wiecie na przechowywanie... reszty. Przecież ona zawsze zostaje, nie? No dobra nieważne.
-Zauważyłyście, że wszystkie nasze imiona zaczynają się na E?-Zapytała Emma.
-Fakt to dziwne-przyznałam.-Ale w końcu jesteśmy czarownicami nie?
-Ty najbardziej Emi-zakpiła sobie El.
-Oj nie czepiaj się, ja po prostu patrzę na to wszystko z dystansem-próbowałam się bronić.
-To przestań! Wciągnij się w ten cudowny światek magii. Nawet nasza Em się dała wciągnąć-puściła oko do Emmy.
-Dobra, spróbuję-obiecałam.
-No to może teraz wzniesiemy toast, co dziewczyny?-Spytała nieśmiało Emma.
-Dobra. Wznieśmy toast za... O wiem!-Pstryknęła palcem Ellie.-Wznosimy toast za trzy rzeczy: za to byś ty Emma była bardziej śmiała, by ta magia cię odmieniła. Następnie wznosimy toast za to byś ty Emily się wciągnęła w to całe czary-mary. A ostatnia rzecz, za którą pijemy to za to byśmy się cały czas dobrze bawiły!-Wzniosłyśmy toast... kubkami pełnymi coli.
Po toastach w fast foodzie poszłyśmy jeszcze do kina i na kręgle. Jednym słowem-nie nudziłyśmy się, a tylko poznałyśmy się bardziej. I sądzę, że dziewczyny są całkiem w porządku.

Niedziela, 29 września, 1:34

Już miałam się kłaść spać po tym wyczerpującym dniu, ale coś się oczywiście musiało wydarzyć. W tej cudownej ciszy jaka panowała w całej okolicy, rozległy się głosy syren... Policyjnych!
Razem z Sabio pobiegliśmy na dół zobaczyć co się dzieje.
-Tylko się nie odzywaj-szepnęłam ostrzegawczo do kota.
Popatrzył na mnie tylko jak na jakiegoś tumana. No wiecie, jakby nie wiedział ze ma się nie odzywać. Boże jaki z niego mądrala! Czasem mnie wkurza tą pewnością siebie. Razem z tym Wszystkowiedzącym Kotem schowałam się za drzwiami by trochę podsłuchać, co się dzieje. I okazało się, że policja odprowadziła pod nasz dom... Ellie! No proszę!
-No, młoda panno! Tłumacz się-zażądała wyjaśnień Hannah, gdy policjanci opuścili nasz dom.
-Daj spokój Hannah! Przecież ona jest zbuntowaną nastolatką-stanęła w obronie El babcia Grace, co mnie wielce zaskoczyło. No bo przecież ona nigdy nie była po niczyjej stronie oprócz swojej własnej.-Musi trochę narozrabiać.
Na te słowa babcia Hannah posłała jej tylko groźne spojrzenie, po czym oznajmiła, że wszystko wyjaśnimy rano, bo czas najwyższy, abyśmy wszyscy poszli spać.

-No to opowiadaj, coś narozrabiała-powiedziałam do Ellie, kiedy już klapnęła na moim łóżku.
-Nic nie narozrabiałam!-Oburzyła się moja kuzynka.
-No ale coś musiałaś zrobić, bo to nie jest normalne, żeby do domu odwoziła policja!
-Ojejku byłam tylko na imprezie z moją nową paczką i jak wracałam to mnie zgarnęli, bo okazało się, że osobom w naszym wieku nie wolno się szwendać po ulicach. Nam! Piętnastolatkom!-Teraz to Ellie była wkurzona na maksa.
I dopiero teraz ujrzałam, że moja szalona kuzynka ma czerwone pasemka!
-A coś ty zrobiła z włosami?-Spytałam się.
-Troszkę zaszalałam, ale już od dawna to planowałam. Aha i jeszcze to-odsłoniła kosmyk włosów i ujrzałam nowy kolczyk w jej małżowinie usznej.-I co ?-Spytała.
-Nieźle wygląda. Jak dla mnie bomba. Tylko wiesz, nie wiedziałam, że jesteś taka...
-Szalona? No to już wiesz-odparła ze śmiechem i wyszła z pokoju.
"W końcu mogę się położyć spać"-pomyślałam. Jednak coś nie dawało mi spać. I w końcu sobie przypomniałam co.
Włączyłam komputer i otworzyłam moją skrzynkę mailową. W końcu mogłam przeczytać w spokoju wiadomość od nieznanego nadawcy:
Dowiedziałem się od Sabio, że powoli przekonujesz się do magii. Miło mi to było usłyszeć. Myślę, że niedługo znów się spotkamy. Do tego czasu mam nadzieję, że będziesz coraz lepszą czarownicą.
Jak to znów się spotkamy? Jak to znów? Przecież ja go na oczy nie widziałam! W dodatku jakim cudem Sabio ma z nim kontakt?! Ah ten podstępny kocur!
Nie dość, że nie wiem, kto jest nadawcą tego listu to jeszcze się zacznie niezła jazda tu-w domu. Ale w sumie to nawet fajnie, że coś zacznie się dziać.
Tymczasem kładę się spać, muszę pozbierać myśli.

****
Nie wiem czy dobry wyszedł mi ten odcinek, bo coś myślę, że nie. Piszcie swoje opinie!
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:
Kolejny odcinek przygód Emily. Napisałam go w tak krótkim czasie, gdyż miałam wenę ;) Zapraszam do czytania:

Piątek, 27 września

No nareszcie weekend! Odpocznę sobie, poszaleję może troszeczkę, któż to wie?
-Nie odpoczniesz. Będę cię szkolił!-Woła do mnie Sabio.
-Nie czytaj mi w myślach!-Oburzyłam się. Co za głupi kot.
-Wcale nie jestem głupi
-Bo nie dostaniesz mleka!-Grożę i kot natychmiast się zamyka i udaje urażonego. Gdybym nie użyła szantażu, inaczej by mnie nie posłuchał. No cóż życie jest brutalne, kotku!
A co do tej nauki... Nie chce mi się tego uczyć. Staram się to odkładać na później i...
-Hej Emi!-Do mojego wpokoju wpada jak burza El.-Co tam? Słyszałam, że Sabio coś mówił o szkoleniach magicznych.
-El, nie podsłuchuj!-Rzuciłam w nią poduszką.
-Och, już się tak nie denerwuj. Złość piękności szkodzi, kuzynko-chciała rzucić we mnie poduszką, ale niestety trafiła w kota.-Oj, sorki Sabio nie chciałam.
Sabio tylko się zjeżył i wstał z łóżka. Zamiauczał, a następnie wskoczył na biurko, skulił się i patrzył na nas groźnie.
-Powiedz mi Emi-przysiadła na moim łóżku Ellie.-Od kogo ty właściwie masz Sabio, co?
-Sama nie wiem. A ten kocurek mi powiedzieć nie chce.
-Cóż i tak to odkryjemy Sabio, prędzej czy później-zwróciła się do niego.-No to co nauczysz nas czegoś nowego?
-No dobrze-wstał i wyciągnął się leniwie.-Ale pod jednym warunkiem.
-Jakim?-Spytała Ellie.
-Nie rzucaj we mnie więcej poduszką!
-Dobra, dobra. To był przypadek-El wystawiła język. Coś mi się zdaje, że ten rzut poduszką był jednak celny. Nieźle El!
Później poszłyśmy po Emmę, by pouczyła się z nami tej, jak dotąd myślałam: NUDY. Jednakże nawet ja się wciągnęłam. To naprawdę jest praktyczne! Dziś nauczyłyśmy się czytać w myślach i wiecie co wam powiem? Piekielnie trudne, ale jak poćwiczę to nawet na sprawdzianach może uda mi się skontaktować z kimś mądrym i uda się ściągać. Nieźle to wykombinowałam. Około 24 dziewczyny poszły do siebie, a ja zostałam z Sabio.
O wiem! Przeczytam mu w myślach, od kogo go dostałam. Ale jestem podstępna, hihi.
-Nawet nie próbuj!-Przerwał mi Sabio.
-Ej! To nie sprawiedliwe. Ty u mnie w głowie możesz sobie czytać, a ja w twojej nie?-Wkurzyłam się. No bo jak to tak?
-U mnie nie możesz przeczytać nic, bo mam specjalne zabezpieczenie-wystawił mi język. A to cwaniak!
-Idę do kuchni po coś do jedzenia. Przynieść ci coś?-Może i ten kot nie chce mi nic powiedzieć, ale nie mam przecież serca z kamienia.
-Rety Emily, jesteś czarownicą!-Pokręcił głową-Niczego się jeszcze nie nauczyłaś?
Kiedy zobaczył moją zdezorientowaną minę, kontynuował swój monolog:
-Otwórz swoją księgę na spisie treści-posłusznie ją otworzyłam.-A teraz poszukaj słowa, którego szukasz. Przykładowo: kanapka.
Otworzyłam na kanapce. Wyczytałam na głos zaklęcie i skierowałam palcem na moją rękę i ku mojemu zaskoczeniu zjawiła się w niej kanapka. Zanim zdążyłam ją ugryść, ujrzałam sępy wzrok Sabio. Chyba był niezadowolony i domyślałam się o co mu chodzi.
Poszukałam czegoś w księdze i wyczarowałam mu miseczkę mleka, a Sabio zaczął pałaszować. Chyba był głodny. I to bardzo.
Kiedy skończył zaczął mruczeć z zadowolenia i ułożył się spać na moim łóżku. Resztę opiszę jutro, bo teraz czas spać.

Sobota, 28 września, 11:32

Rano obudziło mnie słońce. Niby jest już jesień, ale nadal jest ciepło i przyjemnie. Wstałam i udałam się do kuchni na śniadanie. Przy stole zastałam już Emmę i Ellie, które pałaszowały naleśniki, najwidoczniej zrobione przez babcię Hannah, która krzątała się przy kuchence. Chciałam wyciągnąć sobie talerz, ale zanim zdążyłam otworzyć szafkę-sama się otworzyła, wyleciały z niej dwa talerze i zatrzymały się na stole. Później z szuflady wyleciały dwa widelece i dwa nóże, po czym ułożyły się obok talerzy.
-Naucz się w końcu korzystać z magii!-Wparowała do kuchni ciotka Grace i usiadła przy stole.
Zrobiłam to samo i po chwili na mój talerz przyleciał naleśnik.
-To dla ciebie Emily. Smacznego-powiedziała do mnie Hannah, podziękowałam i zaczęłam pałaszować. To były chyba najlepsze naleśniki jakie dotychczas jadłam.

Sobota, 28 września, 11:59

Przed chwilą byłam w pokoju u Ellie. Była u niej także Emma. Ustaliłyśmy, że pójdziemy dziś razem na miasto i zabawimy się trochę. A przy okazji lepiej się poznamy. Już nie mogę się doczekać. W końcu kiedy połączymy się we trzy, to może być... wybuchowo. Właśnie odezwała się moja komórka.
-Tak?-Pytam.
-Cześć Emi to ja-po głosie poznałam, że to Olivia.-Słuchaj może wybierzemy się dziś do kina? W czwórkę. Razem z Matthew i Danielem?-Na to jedno imię serce zabiło mi mocniej.
-Hm, tak-czemu nie?-Po chwili, jakby w mojej głowie, usłyszałam znajomy głos. Chwila! To przecież Sabio!
>>Sabio<< Przecież dziś idziesz z kuzynkami na miasto. Zapomniałaś?
>>Ja<< Yyy... No tak, zapomniałam. Dzięki za przypomnienie. Masz u mnie tuńczyka.
-Eee... Wiesz co Olivia, dziś nie mogę. Zapomniałam, że umówiłam się z kuzynkami na miasto. No wiesz, musimy się bardziej poznać i w ogóle. Zresztą opowiadałam ci o nich.
-Tak mówiłaś. No to może, skoro będziecie się poznawać to pójdziemy razem w poniedziałek?
-O.K. To do zobaczenia, pa-rozłączyłam się i włączyłam komputer.

Sobota, 28 września, południe

Właśnie sprawdzałam moją skrzynkę elektroniczną. Pełno w niej nie przeczytanych wiadomości, ale jedna zaciekawiła mnie najbardziej...

*******
I jak się podobało? Komentujcie, piszcie co wam się podoba najbardziej, jakie wątki, sytuacje. Piszcie też co wam się nie podoba, co powinnam zmienić.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Daniel jest cudowny!!!

niedziela, 16.grudnia.2007, 21:10
Wiem, że to tak baaaardzo długo trwało, ale naprawdę byłam zabiegana. A teraz 3 część przygód Emily:

Wtorek, 24 września

A oto co znajdowało się w pudłach:Athame, bolline. dzwonek, flet (od razu uprzedzam, że nie potrafię grać na żadnym instrumencie muzycznym, chyba że na nerwach, ale to nie instrument), kadzielnica, kielich, kocioł, kostur, kryształowa kula, Księga Cieni, miecz (bez komentarza), miotła (świetnie), naszyjnik w kształcie sierpu księżyca (Sabio powiedział, że mam to nosić, ponieważ to mój amulet. Mhm i co jeszcze?), pentakl, różdżka, specjalny strój na sabaty (kapelusz, pelerynka, pas, podwiązka), magiczna torebka. To chyba wszystko. Ah nie zapomniałam o najważniejszym. Otóż musiałam jeszcze zrobić jakiś ołtarz magiczny. Jezu jak dla mnie to tego jest STANOWCZO za dużo! I niby mam to wszystko spamiętać? Pfff... Też mi coś. Co prawda mam te wszystkie przedmioty, ale magią się nie będę wyręczać. Chociaż może w zadaniach domowych... Kto wie? Ale nie, muszę się zająć życiem towarzyskim. No i muszę odkryć, kto dał mi Sabio. Bo ten głupi kot nic mi nie chce powiedzieć. W ogóle nie wiem nawet co znaczy Sabio. Jakoś głupio mi było kota zapytać, żebym nie wyszła na nieuka. Muszę się dowiedzieć, co babcie kombinują. Całe szczęście nie miały nic przeciwko kotu. Zresztą nie mają wyjścia.
A co do szkoły, to było nieco lepiej. Już się umówiłam z Olivią i Matthew na kręgle. Będzie tam jeszcze ich wspólny znajomy. Z tego co mi powiedzieli, z pochodzenia jest Hiszpanem i nazywa się Daniel Alvarez. Całe szczęście Daniel nie ma drugiego nazwiska, jak inni Hiszpanie. W sumie to dobrze, bo bym nie zapamiętała tego długaśnego nazwiska. Co prawda pamięć mam dobrą, ale do nazwisk niezbyt. A tak poza tym to dowiedziałam się, że Daniel chodzi z nami do szkoły. Jeszcze go nie widziałam. Cóż... Dobra, dokończę pisać później, bo Sabio czegoś tam ode mnie chce. Pewnie znowu będzie jakaś lekcja. Powiem ci, że to nie jest zbyt ciekawe, dla kogoś kto magią się nigdy nie interesował i nie fascynował.

Środa, 25 września

Świetnie. Wiedziałam, że babki coś wykombinują. Otóż odnalazły moje dwie kuzynki. Jak się okazało-czarownice. Cóż czegóż innego się po nich mogę spodziewać?
Pierwsza moja kuzynka-Emma White-jest to jak już zdołałam zauważyć miła dziewczyna. Spokojna i ustatkowana, a także urocza. Ma śliczne, kręcone blond włosy, sięgające do ramion. Ta niebieskooka dziewczyna nie ma więcej niż 160cm.
Natomiast druga moja kuzynka-Ellie Black-to jej zupełne przeciwieństwo! Totalnie szalona, zakręcona i głośna brunetka z wielkimi i ślicznymi oczętami.
Obie są śliczne i myślę, że jest szansa, że się zakumplujemy, bo będą mieszkać w tym samym domu, co ja i w dodatku na tym samym piętrze!
-Twoje babki nas tu ściągnęły-wyjaśniła Emma.
-Cóż... Mnie też tu ściągnęły prosto z Bostonu i nie byłam zachwycona.
-Czemu? To może być nawet fajne-dostrzegłam figlarny błysk w oku Ellie.-Pomyśl, jakie to może być inne od naszej dotychczasowej codzienności! A poza tym... Przynajmniej się poznałyśmy.
-W sumie i racja-zgodziłam się.
Później dowiedziałam się, że co prawda będziemy chodzić z dziewczynami do jednej szkoły, ale do osobnych klas. Moim zdaniem to trochę bez sensu, ale niby nie było miejsca, byśmy we trzy były w tej samej klasie i dyrektor wcisnął nas do trzech różnych. Cóż... Życie jest brutalne.
Muszę się przespać, bo jutro czeka mnie pierwsze wyjście z Olivią i Matthew oraz poznam ich znajomego Daniela. Mam nadzieję, że okaże się fajny, choć Olivia mnie zapewnia, że jest w porządku.

Czwartek, 26 września

Rety jaki Daniel jest cudowny!!! Po prostu lindo (Sabio mi zdradził, że to po hiszpańsku znaczy piękny)! Daniel jest mulatem, ma piękne, lśniące, ciemne włosy, które leciutko opadają mu na twarz. A żeby dostrzec jego kasztanowe oczy musiałam się nieźle napracować, bo ma około 180cm wzrostu, natomiast ja niecałe 170cm. Ale mogło być gorzej. A Olivia miała rację, że Daniel jest fajny. On jest po prostu idealny: szarmancki, zabawny, miły, uroczy, dojrzały... Mogłabym tak długo wymieniać.
Ellie stwierdziła, że wpadłam jak śliwka w kompot, bo powiedziała, że kiedy jej o nim mówiłam, to byłam czerwona jak burak. Rety... Chyba polubię moje nowe życie.
A co do tej magii... Sabio na dziś mi odpuścił. Powiedział, że skoro jestem tak bardzo rozkojarzona moim nowym znajomym, to na nic się zda jego trud, wyjaśniania mi krok po kroku wszystkich tajemnic dotyczących magii.

Czekam na wasze komentarze dotyczące tej notki.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Mam na imię Sabio

niedziela, 23.września.2007, 11:10
Oto drugi odcinek przygód Emily:

Poniedziałek, 23 września

Jestem zaskoczona. To wszystko co się wczoraj stało, to co prawda nie sen, ale ani babcia Grace, ani babcia Hannah, nie poruszały dziś ze mną tego tematu. Tak właściwie, nie miały jak, bo nie było ich w domu. Zostawiły tylko kartkę. To jest Hannah, zostawiła mi kartkę, bo Grace się nikim nie przejmuje.
Emily!
Ani mnie, ani Grace nie będzie dziś w domu, bo mamy do załatwienia pewne bardzo ważne sprawy, więc się dziś nie spotkamy. Na stole w kuchni masz klucze do domu i po powrocie ze szkoły zjedz coś. W piekarniku jest gotowe ciasto. Powodzenia w szkole!
Hannah

Świetnie, na dziś mam je z głowy. Nie będzie żadnej gadaniny o czarach i innych. Miły początek pierwszego dnia koszmaru w szkole.

Poniedziałek, 23 września, po powrocie do domu

O Boże. Nigdy więcej nie pójdę do tej szkoły. Nigdy, ale to nigdy. Po pierwsze zadarłam już z najpopularniejszą dziewczyną w szkole. Z tego co słyszałam, nazywa się Lindsay Johnson. Nie dość, że wyzwała mnie od dziwaczek, to wywróciła na mnie całą tacę z lunchem.
-Uważaj co robisz!-Wrzasnęłam na nią.
-To ty lepiej uważaj, co robisz-zaśmiała się i poszła dalej ze swoimi przyjaciółeczkami.
-Żeby ci pryszcze wyskoczyły na twojej nieskazitelnie pięknej cerze-powiedziałam sobie pod nosem i ku mojemu zaskoczeniu, na twarzy Lindsay wyskoczyła masa pryszczy.
Stwierdziłam, że lepiej się usunąć z pola widzenia i poszłam do toalety, by wyczyścić sweter.
-Dlaczego ten sweter nie mógłby się sam wyczyścić?-Zaczęłam narzekać, bo to mi dziś wychodziło najlepiej. Już po chwili zauważyłam, że na moim swetrze, który jeszcze przed chwilą był poplamiony ostrym sosem, stał się nieskazitelnie czysty.
Może ta magia wyjdzie mi jednak na dobre? Może nie będzie tak tragicznie? Chciałabym w to wierzyć. Niestety jest coś za coś. Ja otrzymuję DAR, jak twierdzi babcia, ale ja pewnie też będę musiała dać coś w zamian. Wolę na razie o tym nie myśleć.
W szkole na angielskim poznałam fajną dziewczynę i chłopaka, koło których teraz siedzę w ławce. Chyba też są społecznymi wyrzutkami, jak ja. Dziewczyna miała krótko ostrzyżone blond włosy i piękne orzechowe oczy. Z kolei chłopak był szatynem, którego włosy lekko opadały na czoło. A te jego niebieskie oczy... Można się w nich zanurzyć. Olivia i Matthew są ludźmi takimi jak ja-na luzie, trochę inni niż wszyscy, ale tak to jest, jak cię potępi osoba popularna, na oczach całej szkoły.
No cóż, przynajmniej mam z kim pogadać o wszystkim. No... prawie. Bo, jeśli powiem im o magii, to mnie wyśmieją, albo uznają za jeszcze większą wariatkę, niż jestem. Zresztą w sumie to bym nie miała im tego za złe. Gdyby mi babcie nie udowodniły, że jestem czarownicą, to bym z pewnością nie uwierzyła. A co do babć... Hm... jestem ciekawa co one kombinują.

Poniedziałek, 23 września, 20:38

Świetnie. Tylko tego mi brakowało. Dostałam kota. Nie takiego zwyczajnego, choć typowy dla czarownicy. Jednakże nie wiedziałam, że pupilki czarownic potrafią mówić! A oto jak odkryłam, że mam własnego gadającego kocura: Weszłam do pokoju, a na moim łóżku leżał skulony czarny, śliczny kotek z czerwoną wstążeczką na szyi, na której był dzwoneczek. A obok kartka:
Dla ciebie, twój przewodnik po świecie magii. Żebyś więcej nie wywinęła podobnego numeru, jak w szkole, tak jak z tymi pryszczami, które wyskoczyły Lindsay.
Od kogo ta kartka?! Ktoś mnie obserwuje, czy jak? Na pewno, to nie pismo żadnej z babć, bo one mają takie staranne i ładne pismo. A to pismo, hmmm... Było inne. Takie nie do opisania.
-Przewodnik?-Prychnęłam-Zwykły kocur.
-Hola! Wypraszam sobie-powiedział kot.
Fajnie, pomyślałam. Kolejne dziwactwo. Postanowiłam nic sobie z tego nie robić. Założyłam słuchawki na uszy i zaczęłam słuchać muzyki. Niestety zaraz zostalam podrapana po ręce ostrymi pazurami. Ściągnęłam słuchawki i spytałam:
-Czego chcesz?!
-Niczego. Mam cię oprowadzić po świecie magii, po to masz teraz mnie.
-Ale mnie nic nie obchodzi żaden świat magii, pytań nie mam, więc się odczep-powiedziałam, lecz dodałam po chwili.-A kto ci mnie dał?
-O nie, nie, nie. Nic ci nie powiem. Przecież świat magii, ani nic co jest z tym związane, cię nie obchodzi.
-No nie daj się prosić.
-Nie-z tego co zobaczyłam, to kocurek się naburmuszył i obraził. Zaczęłam go drapać za uszami, żeby dał się przekonać.
-No dobrze-powiedział w końcu.-Mam na imię Sabio. Na razie nie mogę ci powiedzieć, kto cię mną obdarował. Okaże się to z czasem. Oczywiście pod warunkiem, że zaczniesz wykorzystywać swój dar. Pozytywnie.
-Jeju, niech ci będzie.
-Zacznijmy więc od początku-i zaczął mi wszystko po kolei tłumaczyć.
Kazał mi rozpakować wszystkie przedmioty, które znajdowały się w nadal nierozpakowanych pudłach. Całe szczęście, że mój pokój jest stosunkowo wielki, bo inaczej nie wiem jakbym te wszystkie klumkry pomieściła u siebie. A oto co znajdowało się w pudłach: (dokończę później, bo jestem zmęczona tym wszystkim. No i trzeba jeszcze odrobić lekcje na jutro).

I jak wam się podoba? Mam nadzieję, że po przeczytaniu, skomentujecie i powiecie, co mogłabym poprawić, udoskonalić, bo to dla mnie naprawdę ważne. Pozdrawiam.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Jesteś czarownicą!

sobota, 1.września.2007, 14:06
Hej. Jest to moje kolejne opowiadanie, jednak wszystkie inne zostały skasowane, bo straciłam wenę twórczą, na ich pisanie. Mam nadzieję, że to opowiadanie wam się spodoba i będę je pisać dopóki, dopóty będziecie je czytać i komentować. Zapraszam więc do czytania.

Sobota, 21 września

Spokojnie. Tylko spokojnie. Wdech... Wydech... Trochę pomogło. Ale jak sobie pomyślę o tym, że musiałam przelecieć przez pół Stanów Zjednoczonych z Bostonu do Seattle, tylko po to by zamieszkać w rozklekotanym domu wraz z babciami, szlag mnie trafia. No bo halo? To nie etyczne, by nastolatka, w moim wieku porzuciła swoje dotychczasowe życie i zaczęła nowe. To jest po prostu śmieszne. W dodatku ten dom jest bardzo stary, zimno w nim i w ogóle tak jakoś... dziwnie. Oczywiście Nicki, moja najlepsza przyjaciółka stwierdziła, że to wspaniałe, móc wynieść się z bloków do domu, zacząć nową szkołę, gdzie nikt was nie zna, i być kim się tylko chce. Może i ma rację, ale pozostanę na swoim. Przynajmniej na razie.

Niedziela, 22 września

Obudziłam się z krzykiem. Miałam jakiś koszmarny sen. Założyłam szlafrok i zeszłam na dół do kuchni.
-Dzień dobry kochanie-przywitała się ze mną babcia.
-Cześć-uśmiechnęłam się i usiadłam do stołu. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, jaka jestem głodna.
-Jak ci się spało?-spytała babcia.
-Dobrze, tylko śniły mi się dziś koszmary. No i eee... zimno było.
Babcia się zmieszała i powiedziała, że zapomniała włączyć ogrzewanie.
-A gdzie babcia Grace?-Spytałam. Babcia Grace i Hannah są siostrami, mimo to w ogóle nie są podobne. Grace jest zrzędliwa, a Hannah pogodna i serdeczna. Chyba domyślacie się, którą babcię lubię bardziej?
-Powinna za chwilę być.
Wtem zadzwonił dzwonek do drzwi. Trochę taki upiorny. Aż mnie dreszcze przeszły brrr...
-Otworzę-powiedziałam i przeszłam przez salon, by otworzyć drzwi. Na progu stała moja cioteczna babcia Grace.
-Będziemy tak stały w drzwiach czy mnie wpuścisz?-Spytała babcia.
Naturalnie wpuściłam ją i przeniosłyśmy się do kuchni.
-Witaj Grace-przywitała się Hannah.
-Powiedziałaś już jej?-Spytała zniecierpliwiona Grace. Zobaczyła po minie siostry, że nie zrobiła nic w sprawie, o której nie miałam zielonego pojęcia przez piętnaście lat. Aż do dziś.
-Posłuchaj Emily-zaczęła babcia Hannah.-Nie jesteś taka jak twoje rówieśnice, jesteś trochę inna...
-Oh na litość boską Hannah nie owijaj tak w bawełnę!-skarciła siostrę Grace.-Emily. Jesteś czarownicą!
Pomyślałam, że się nabijają. W końcu nie są takie młode, mają siedemdziesiąt parę lat. Jednak Grace dostrzegła w moim spojrzeniu niedowierzanie.
-Co za głupia dziewucha-nie powiedziałabym, żeby to było miłe.-Nie wierzy. Popatrz, więc na to.
Otworzyła dłoń i przyleciał do niej długopis, który leżał ze dwa metry od niej. Zapewne sztuczka iluzjonistyczna, jakiej używa David COpperfield, czy coś.
-No dobrze-najwidoczniej moja zrzędliwa babcia wściekła się, że nadal jej nie wierzę.-Nie, to nie jest sztuczka, jakiej używa David Copperfield i nie nabijam się z ciebie-rety! Czyżby czytała mi w myślach? Cholera.
-Emily, kochanie, może ty spróbujesz coś zrobić?-Zaproponowała babcia Hannah.
-Ciekawe co-prychnęłam z pogardą.
-Chociażby zamknij drzwi kuchni. Skup się.
Cóż, żeby jej nie robić przykrości, pomyślałam usilnie o zamykających się drzwiach kuchni, i ku mojemu zaskoczeniu, zamknęły się. Cóż to mógł być prze...
-Nie to nie był przeciąg-powiedziała poirytowana już Grace.
Skupiłam się raz jeszcze-tak dla żartu-i wyobraziłam sobie, że drzwi się otwierają i faktycznie się otworzyły. Nie mogłam w to uwierzyć. Oczy miałam szeroko otwarte ze zdumienia.
-Widzę, że już wierzysz-stwierdziła z satysfakcją Grace.
Nie wiedziałam co powiedzieć. No bo, co byście zrobili na moim miejscu, gdybyście się nagle dowiedzieli, że jesteście czarownicą? Cóż nie musiałam się długo zastanawiać, bo babcia Hannah zrobiła jeden ruch ręką i w kuchni pojawiły się jakieś pudła.
-To dla ciebie. Otwórz.
Otworzyłam jak mi poleciła. Była tam księga, szklana kula i inne rzeczy jak sądzę dla czarownicy. Po prostu cudownie.
Babcia zrobiła kolejny ruch ręką i pudła zniknęły. Jak się później dowiedziałam, znalazły się w moim pokoju.
Bez namysłu pobiegłam na poddaszę i zamknęłam się na klucz. To niemożliwe. Wiem. To sen. Tak, tak sen. A skoro to tylko i wyłącznie sen, to mogę się obudzić.
Nie mogę się obudzić. Cholera, to jednak nie sen.

I jak wam się spodobało? Mam nadzieję, że zaszczycicie mnie swym cennym komentarzem, w którym wyrazicie zdanie na temat pierwszego odcinka i podacie swoje propozycje na dalsze części, np. co mogłabym ulepszyć, by czytało wam się jeszcze lepiej.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: